de-armouring

17 stycznia, 2017 - autor: lilithline

Bez pancerza lżej i przyjemniej. Co to jest de-armouring i dlaczego nie można o tym przeczytać po polsku? Być może ukryty jest w ofertach terapii tantrycznych lub sexual healing. Co innego w Dani i Szwecji i Niemczech, gdzie terapia ta jest szerzej dostępna i gdzie usłyszałam o de-armouring po raz pierwszy – z inspiracją: dobrze to zrobić, jeśli czujesz, że coś Cię blokuje.

Albo gdy czujesz, że coś właśnie zaczyna puszczać, a kolejne doświadczenia pozwalają przypuszczać, że seks to może coś więcej, niż to, co znasz. I wcale nie chodzi o partnera, tylko o… Ciebie. I nie tylko o joni – a o całe ciało.

DE-ARMOURING

De-armouring to sposób na uwolnienie fizicznych i energetycznych blokad z ciała oraz na otwarcie się na głębsze doznania, m.in orgazm całego ciała.

De-armouring to również terapia emocji i traum – bo to, co się dzieje (albo zadziało) na poziomie fizycznym, znajduje odzwierciedlenie w odczuwaniu i myśleniu.

JAK TO SIĘ ROBI?

To zależy od pacjeneta i od terapeuty. Można próbować sprowadzić to do masażu-zabiegu – usinięcia napięć z punktów umiejscowionych wokół i wewnątrz joni, na udach, brzuchu i klatce piersiowej. Można też pracować energetycznie i bezdotykowo.

Moje doświadczenie pokazało miszybko, że de-armouring to coś więcej, niż praca z ciałem. I że droga do „cipki” i motywacja rozluźnienia joni i wzmocnienia doznań seksualnych, wiedzie przez wiele niesodziewanych punktów, np wokół kostek czy na łydkach, oraz przez… śmiech i smutek. Ciało to całość!

ORGAZM CAŁEGO CIAŁA

Która by nie chciała? Można oczywiście stwierdzić, że to bzdurna obietnica Cosmo, podobnie jak orgazm wielokrotny. A przecież są kobiety, które doświadczają obu, mają też ejakulację i dużo radości z seksu. A nawet związane z seksem duchowe przeżycia.

I tu oczywiście nie chodzi o porównania, a tym bardziej nie chodzi o to, żeby seksualność sprowadzać do wyścigu po orgazm lub po świętość. Mnie samej chodzi bardziej o świadomość i czucie – o ogarnianie świadomością ciała i tego, co się w nim wydarza. Oraz tego, o czym fantazuję.

Skoro więc jestem w stanie pomyśleć orgazm całego ciała, to dlaczego go nie spróbować?

WSTYD? WINA?

Znasz te emocje? Nawet jeśli nie teraz, to może w dzieciństwie? I gdzie one teraz są? Może właśnie tam, skąd się brały? Jeśli masturbacja (zwłaszcza u kobiet) w wielu kulturach postrzegana jest jako niestosowna lub nieobecna – bo się o niej nie mówi, to zgadnij gdzie zaczną odkładać się wstyd i wina, oraz: strach i gniew?

Wzgórek łonowy, brzuch i przestrzenie międzyżebrowe powinny być miękkie – tymczasem wiele z nas może wyczuć obecność dodatkowych „żeber” oraz ból przy ich najlżejszym naciśnięciu. Spróbuj nacisnąć mocno, ale nieboleśnie swoje przedramię. A potem z tym samym nasileniem zacznij naciskać przestrzenie międzyżebrowe (próbując wsadzić palec pod żebra) albo różne punkty na wzgórku łonowym. Co czujesz?

To samo możesz poczuć – czasami właśnie pod postacią „nie czucia” i odporności na bodźce, wewnątrz joni. Każda kobieta ma inaczej. I nie jest stanem naturalnym, by ścianki waginy były twarde lub obojętne na dotyk.

POZWOLENIE I ODPUSZCZENIE

Czasami magia tkwi w pozwoleniu sobie na odczuwanie. Czasami odczuwanie zaczyna się od bólu, który u siebie mogę porównać do mięśni budzonych i rozciąganych na jodze.

Po ustąpieniu bólu i napięcia, może pojawić się przypływu i przepływu energetyczny, podobny do tego, który się ma kiedy zesztywniały mięsień zaczyna pracować. Jest w tym nowa miękkość, większa wrażliwość i lekkość.

CZUŁOŚCIĄ W PANCERZ

W niektórych miejscach działa „jak ręką odjął” – po przekroczeniu punktu bólu i zwolnieniu nacisku, w innych można poczuć, że zapowiada się na na głębsza i dłuższą pracę.

Ta świadomość jest dla mnie ok, zwłaszcza że praca z seksualnością jest w moim odczuciu ściśle związana z emocjami – i tam, gdzie miało chodzić o orgazm, wychodzą tematy nieodpuszczonych emocji, uczuć oraz relacji rodzinnych.

Dlatego oprócz mocnego nacisku i zgody na chwilowy ból, ważnym elementem terapii oraz podejścia – zarówno terapeuty, jak i pacjentki, jest czułość. Zwłaszcza ta wobec samej siebie, która ma działanie autoterapeutyczne.

DLA MĘŻCZYZN TEŻ

O de-aurmering usłyszałam pierwszy raz od mężczyzny, któremu ta terapia bardzo pomogła. Piszę o tym, by nie tworzyć wrażenia, że dotyczy to tylko kobiet.

Pancernicy i Pancerniczki są wśród nas i w nas. Są też możliwości pomocy – żeby być bliżej i  czuć więcej.

PS: W związku z tym, że de-armouring nie jest jeszcze zbyt powszechny w Polsce, miałam okazję doświadczać go w Berlinie – u fantastycznej… Polki. Która również doświadczała go po raz pierwszy w Berlnie – i również u Polki! Nie mam wątpliwości, że de-armouring jest Polkom potrzebny :)

%d blogerów lubi to: